czwartek, 9 października 2014

Lirene Cafe Mocha - balsam brązujący do ciemnej karnacji.

Jestem typem osoby, która lubi być brązowa (opalona). Niestety tego lata nie opaliłam się tak jakbym chciała. Najpierw przez dwa tygodnie miałam poparzoną nogę, potem nie było pogody. Złapałam trochę promieni słonecznych,  ale i tak postanowiłam nadać więcej koloru. I tak mam szczęście, że naturalnie mam lekko brązową skórę. W swoim życiu miałam mnóstwo balsamów brązujących, jednak większość z nich zostawiało smugi. Czy ten jest inny? Zapraszam do dalszej części postu.


Od producenta: 

Balsam brązujący Lirene Body Arabica to prawdziwy kawowy deser do codziennej pielęgnacji ciała. Stopniowo tworzy naturalną i delikatną opaleniznę, a specjalnie dobrane składniki zapewniają ucztę skórze.
Bogata w olej z karotki i specjalny składnik samoopalający formuła, wzmacnia naturalny kolor skóry, nadając efekt naturalnej opalenizny. Specjalnie opracowany kompleks Slim, oparty na ekstrakcie z ziaren kawy arabskiej i ostrokrzewu paragwajskiego, wyszczupla i ujędrnia skórę, a zawarta witamina E dba o odpowiednie nawilżenie i kondycję skóry. 

Cena: 

12 zł

Pojemność: 

250 ml

Skład: 



                                                                   Opakowanie:

Takie jak lubię. Poręczna buteleczka zamykana na tzw. klik. Otwór nie jest za duży, ani za mały. Szata graficzna typowa dla balsamu brązującego - brązowa. Duży plus za łatwo dostępne informacje. 


Konsystencja: 

Dość rzadka, jednak nie wylewa się z dłoni.


Zapach:

Już po otwarciu można poczuć wspaniały zapach kawy, który długo pachnie na naszej skórze, nie jest to nachalny zapach. Niestety po kilku godzinach nie pachnie tak ładnie, jednak da się wytrzymać.

Działanie:

Balsam rozprowadza się bardzo łatwo, szybko się wchłania. Nie brudzi ubrań, chociaż zawsze czekam kilka minut. Nie zostawia smug. Opalenizna jest widoczna już po pierwszym użyciu. Gdy używałam go codziennie przez tydzień wyglądałam jak zaraz po wakacjach. Nie tworzy lepkiej warstwy, jak to nieraz zdarza się przy balsamach, szczególnie tych brązujących. 
Niestety słabo nawilża. Nie zauważyłam również specjalnego ujędrnienia czy wyszczuplenia.




Ogólnie to polecam Wam ten produkt z całego serca! Ja się w nim zakochałam! <3
Dzięki niemu możemy wyglądać tak jak po wakacjach.


Używacie balsamów brązujących albo samoopalaczy? A może preferujecie wygląd Belli ze Zmierzchu? :)

13 komentarzy:

  1. Ciężko mi się opalić bo jestem bardzo blada ciekawe jak by się sprawdził u mnie - na pewno wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w tym roku to jak córka młynarza wyglądam :) Za to w następnym roku nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie używam takich produktów. Niestety się zraziłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojć.. miałam kilka bubli, ale nie poddałam się ;)

      Usuń
  4. Z chęcią bym go wypróbowała, ale do jasnej karnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam wersję do cery jasnej. Lubiłam jego konsystencję, moja była gęsta i bardzo kremowa. Podobał mi się też zapach... w opakowaniu. Po rozprowadzeniu na skórze, w ciągu kilkudziesięciu minut przemieniał się w przeokropny smród, którego nie byłam w stanie wytrzymać. Nawet nie wiem, czy działał i jak działał, po po dwóch użyciach musiałam go odstawić, nie byłam w stanie zdzierżyć tego smrodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie słyszałam, że niektórym przeszkadza zapach;(

      Usuń
  6. jest też jakaś jasna wersja? jestem bledziochem i boję się pomarańczowych plam..


    xdreamy.blogspot.com - zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie zezwalam na kopiowanie zdjęć i treści zamieszczonych na blogu.
Rozpowszechnianie zdjęć bez zgody autora podlega zarówno pod odpowiedzialność karną (art. 116) jak i cywilną (art. 79).
Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.