18:37

L`Oreal Paris, Rare Flowers - peeling oczyszczający do skóry normalnej i mieszanej.

L`Oreal Paris, Rare Flowers - peeling oczyszczający do skóry normalnej i mieszanej.
Witajcie!

No i mamy czerwiec, ja jestem starsza o kolejny rok, został mi jeszcze jeden egzamin i rok studiów będzie z głowy. Za oknem słońce i mega gorąco, ale nie narzekam ;)

Obietnice producenta:
Peeling oczyszczający z ekstraktami z róży znanej z właściwości kojących, oraz lotosu znanego z właściwości ochronnych i przywracających równowagę. Odświeżająca formuła z dwoma rodzajami perełek mineralnych skutecznie usuwa obumarłe komórki i zanieczyszczenia, nie wysuszając skóry.

Pojemność: 

150 ml

Cena:

ok. 18 zł

Skład:

Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Perlite, Sodium Chloride, Acrylates Copolymer, Coco-Betaine, Nelumbo Nuciffera Flower Extract, PPG-5-Ceteth-20, Rosa Gallica Flower Extract, Sorbitol, Glycerin, Sodium Hydroxide, Propylene Glycol, Citric Acid, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Linalool, Limonene, Parfum/ Fragrance 

Konsystencja:

 
średnio gęsta, w sumie to dość rzadka, z widocznymi drobinkami

Zapach:

przyjemny, niestety nie wyczuwam róży. Zapach nie jest zbyt intensywny.

Opakowanie:

tubka, zamykana na zatrzask.


Posiadam cerę mieszaną - dość suche policzki, przetłuszczająca się strefa T. Lubię dość mocne peelingi, ale niestety wiele produktów okazuje się zbyt mocnymi. Ten peeling jest idealny! 

Nie podrażnia skóry. Używam go dwa razy w tygodniu - jeden raz aplikuję dłońmi i rozcieram okrężnymi ruchami. Drugim razem używam go wraz ze szczoteczką soniczną. 

Jeśli chodzi o efekty to cera jest wyraźnie oczyszczona, wygładzona. Przy regularnym używaniu zmniejszają się pory, a strefa T jest mniej błyszcząca.


Jak na razie jest to jeden z ulubionych peelingów.


Mieliście okazję używać ten peeling?

00:10

St. Moritz - samoopalacz w piance.

St. Moritz - samoopalacz w piance.
Witajcie!

Od zawsze uwielbiałam mieć brązową, opaloną skórę. Niestety w naszym klimacie jest to możliwe tylko późną wiosną / latem. Dlatego od gimnazjum eksperymentowałam z różnorakimi produktami ,,opalającymi". Od balsamów po samoopalacze. Niejednokrotnie moje ,,opalanie" kończyło się plamami, zaciekami czy łatkami. Solarium nigdy nie wchodziło w grę, ponieważ wiedziałam, że jest to niezdrowe, więc nigdy nie byłam. Tak więc od lat dzielnie szukałam idealnego samoopalacza. 
Czy znalazłam?

Obietnice producenta: 

Lekki mus nadaje skórze błyskawiczną opaleniznę i zapewnia długotrwały efekt. Innowacyjna formuła oferuje personalizację koloru dzięki kontroli głębi odcienia. Im dłużej produkt pozostaje na skórze tym opalenizna jest bardziej intensywna. Po pierwszej godzinie jest złocista, po drugiej ma średni odcień, a po trzeciej staje się ciemna. Jeśli pozostawisz produkt na skórze na noc uzyskasz bardzo ciemny odcień. Mus łatwo się rozprowadza, nie pozostawiając smug, a mleczko z oliwek i witamina E pielęgnują skórę.

Sposób użycia:

  • wykonaj peeling całego ciała i zadbaj o nawilżenie suchych partii (kolana, stopy, łokcie i kostki)
  • najlepiej użyj rękawicy do nałożenia produktu, co ochroni Twoje dłonie przed nadmiernym zabarwieniem
  • wstrząśnij przed użyciem, a następnie nakładaj niewielkie ilości małymi, okrężnymi ruchami na poszczególne partie ciała i twarzy
  • nie stosuj antyperspirantu, innych kosmetyków oraz nie zażywaj kąpieli przez wybrany czas od nałożenia samoopalacza
Pojemność:

200 ml


Cena:

ok. 25 zł

Skład:

Aqua (Water), Dihydroxyacetone, Propylene Glycol, Ethoxydiglycol, Cocamidopropyl Betaine, Polysorbate 20, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance), Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, 
Tocopheryl Acetate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1, 3-Diol, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Citrid Acid, Potassium Sorbate, Sine Adipe Lac, 
Sodium Benzoate, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Citronellol, Coumarin, Eugenol, Butylphenyl Methylpropional, Aplha-Isomethyl Ionone, CI 16035 (Red 40), 
CI 19140 (Yellow 5), CI 42090 (Blue 1).


Konsystencja:

pianka



Zapach:

przyjemny, nie jest typowy dla samoopalaczy

Opakowanie:

plastikowa butelka, z pompką. Jak dla mnie idealne, właśnie przez tą pompkę.




Do tego produktu podchodziłam jak pies do jeża. Po tylu bublach, naprawdę bałam się go użyć. 
,,Raz kozie śmierć" - pomyślałam i użyłam go po raz pierwszy.  Kilka razy przeczytałam instrukcję i przeszłam do działania.

Najpierw wykonałam peeling całego ciała. Później zaczęłam nakładać produkt na ciało, specjalną rękawicą przeznaczoną właśnie do aplikacji samoopalacza. Pianka jest brązowa, więc widzimy gdzie jeszcze trzeba dołożyć produkt. Jak już wspomniałam, zapach jest dość przyjemny, nie chemiczny. 

Pierwszym razem popełniłam mały błąd - otóż nie do końca nawilżyłam skórę i na drugi dzień po aplikacji skóra była dość sucha. Także kolejnym razem byłam mądrzejsza i kilka dni wcześniej nawilżałam skórę, przed samym ,,opalaniem" na łokcie, kolana i stopy nałożyłam cieniutką warstwę balsamu nawilżającego, bo właśnie tutaj skóra jest najbardziej sucha, a zarazem grubsza i mogą powstać plamy.

Produkt dość szybko się wchłania, nie lepi skóry. Po aplikacji odczekuję około 5-10 minut i zakładam ubranie. Zawsze robię to wieczorem, także prysznic biorę rano, więc opalenizna jest troszkę mocniejsza. 

Skóra staje się naturalnie brązowa. Nie pomarańczowa ;)  Po kilku aplikacjach wyglądam jakbym wróciła z wakacji.Czasami używam produktu raz, czasami więcej - zależy to od pory roku. Wiosną potrzebuję 3-4 aplikacji i mogę się śmiało pojawiać w krótkich spodenkach, zimą zwykle 2 żeby nie wyglądać dziwnie (opalona w zimie?). 

Pianka nie robi plam, ale staram się nakładać ją równomiernie. 

Jeśli chodzi o trwałość to możemy cieszyć się ,,opalenizną" do tygodnia, czasami półtora. 


Jest to mój KWC! Niedrogi a tak dobry. Serdecznie polecam każdemu, nawet największemu laikowi!



Używacie samoopalaczy? Może chodzicie do solarium? Czy preferujecie naturalny kolor skóry? ;)
Komentując zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych.



Copyright © 2016 Beauty and lifestyle ! , Blogger